niedziela, 5 stycznia 2014

Wege-kuchnia


Pojutrze bolesny powrót do szkoły po długiej i rozleniwiającej przerwie. Nie wiem jak dla was, ale ja strasznie się boje tak drastycznego powrotu do codziennej nauki i starań o jak najwyższe stopnie. Pociesza mnie jednak fakt, że w moim województwie ferie są już po dwóch tygodniach chodzenia do szkoły, a wtedy znowu wrócę do słodkiego lenistwa na całe dwa tygodnie. W pierwszym tygodniu ferii jadę na narty i już nie mogę się strasznie doczekać. To takie piękne uczucie, kiedy jedziesz i kompletnie niczym się nie martwisz, poza tym, żeby nikt ci nie zajechał drogi. Czuje się wtedy taka radosna, wolna i po prostu szczęśliwa. Mogłabym jeździć całą zimę, bo narciarstwo to to, co najbardziej cenie w tej porze roku. 


Patrycja wpadła na pomysł, żeby nasze dialogii o Teddy'm Lupinie, przenieść w formie opowiadania na bloga. Bardzo mi się to podoba! Mam nadzieje, że wyjdzie nam fajna opowieść. 

Okej, trochę zagadałam się o niczym. Ta na prawdę w tej notce, chciałabym polecić wam parę dobrych, wegetariańskich przepisów, które nadają się równie dla nie-wegetarian. 


Składniki na kotlety z kaszy kuskus:
100 g kaszy kuskus,
1 cebula,
1 ząbek czosnku,
2 pieczarki,
pietruszka,
1 marchewka,
1 jajko,
2 łyżki bułki tartej,
2 łyżki masła,
sól, pieprz,
papryka słodka,
olej.

Składniki na sos pieczarkowy:
kilka pieczarek,
masło,
sól, pieprz,
mąka,
jogurt naturalny lub śmietana,
bazylia.

KOTLETY:

Kaszę kuskus wsypujemy do naczynia, zalewamy wrzątkiem i przykrywamy talerzykiem, aby napęczniała. Cebulę drobno siekamy i szklimy na łyżce masła. Pieczarki kroimy na małe kawałki i smażymy na łyżce masła do czasu aż zmniejszą swoją objętość i odparują.

Do gotowej kaszy dodajemy zeszkloną cebulę, usmażone pieczarki, drobno posiekaną pietruszkę, startą na małych oczkach marchewkę, rozgnieciony przez praskę ząbek czosnku, 2 łyżki bułki tartej i jajko. Doprawiamy solą, pieprzem i słodką papryką, a następnie dokładnie mieszamy. Jeśli masa będzie zbyt rzadka, można dodać więcej bułki tartej.

Formujemy kotleciki i smażymy obustronnie na patelni z rozgrzanym olejem.

SOS:

Pieczarki obieramy i ścieramy na tarce. W rondelku roztapiamy łyżkę masła i dodajemy pieczarki. Kiedy pieczarki puszczą sok i zmniejszą swoją objętość, zalewamy je wodą (ilość wody uzależniona jest od tego, jaką ilość sosu chcemy uzyskać; pamiętajmy, że sos będzie lepszy z większą ilością pieczarek). Całość gotujemy parę minut.

W kubeczku rozrabiamy mąkę z wodą (musimy ją dokładnie wymieszać, aby nie powstały grudki). Tak przygotowaną mąkę powoli wlewamy do naszych pieczarek ciągle mieszając – w ten sposób zagęścimy sos. Kiedy uzyskamy odpowiednią konsystencję, doprawiamy do smaku solą, pieprzem i bazylią. Na sam koniec dodajemy 3-4 łyżki jogurtu naturalnego lub śmietany.


MOJE UWAGI: Jeżeli dodacie jedno jajko, tak jak jest w przepisie, to najprawdopodobniej, podobnie jak mi, kolety się dobrze nie uformują i rozpadną. Jeśli dodacie dwa jajka, wszystko powinno być okej. Ja osobiście jeszcze wole wersję bez czosnku, ale to już kwestia smaku.



1 duża cebula
3 duże ząbki czosnku
10 dag brukwi
1 papryka żółta
1 papryka czerwona
1 papryczka chili
2 puszki pomidorów
1 puszka fasoli czerwonej (kidnej) z zalewą
1 puszka kukurydzy
3 łyżki soczewicy czerwonej
2 łyżki oleju
1 łyżka oregano suszonego
1 łyżka bazylii suszonej
½ łyżeczki chili w proszku
Sól, pieprz
3 łyżki octu balsamicznego


Na wstępie pokroiłam w kostkę cebulę, papryki i brukiew. W dużym rondlu (musi być na tyle duży, aby wszystkie składniki się w nim zmieściły) rozgrzałam olej i zeszkliłam na nim cebulę. Następnie dodałam paprykę i brukiew. Smażyłam mieszając przez 5 minut. W następnej kolejności dołożyłam do rondla pomidory wraz z sokiem oraz przeciśnięty przez praskę czosnek, oregano, bazylię, chili w proszku, sól i pieprz (po szczypcie) Dusiłam pod przykryciem 20 minut, dodałam soczewicę i dalej gotowałam na „wolnym ogniu“ mieszając często, aby uniknąć przypalenia. Po następnych 15 minutach dodałam fasolę i kukurydzę. Przemieszałam całość, gotowałam jeszcze 5 minut, doprawiłam solą oraz pieprzem. Na samym końcu, już po zdjęciu rondla z palnika, dolałam ocet balsamiczny i jeszcze raz przemieszałam to fantastyczne chili.

MOJE UWAGI: Ja zrobiłam bez brukwi i było na prawdę dobre, więc jeżeli zabraknie tego składnika, to spokojnie. Poza tym co do tej papryczki chilli... za pierwszym razem dodałam tylko tą w proszku (chyba zamiast pół, to całą łyżeczkę) i było według mnie ostre akurat, a za drugim razem skolei dodałam tylko świeżą, ale nie całą! 1/3, czy 1/4 i było dużo ostrzejsze niż za pierwszym razem, dla mnie to było akurat, ale więcej to by było za dużo. Tak więc według mnie, twórca tego przepisu to masochista, albo po prostu ma wysoką odporność na ostre rzeczy, jeśli wy również macie, to dodajcie tyle samo. Ale mierzcie siły na zamiary, żeby nie zmarnować tego pysznego dania. 

Składniki na 16 sztuk:

100 g mąki pszennej
1 łyżka kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody oczyszczonej
pół łyżeczki cynamonu
40 g jasnego cukru muscovado
50 g masła
1/4 łyżeczki drobniutko posiekanego chilli
2 łyżki golden syrupu
100 g gorzkiej czekolady, posiekanej

Wszystkie suche składniki wymieszać w naczyniu. Dodać masło i chilli, wyrobić palcami jak na kruszonkę. Dodać syrup, posiekaną czekoladę i delikatnie wyrobić, by ciasto się połączyło, uformować kulę. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego, układać na blaszce w bardzo dużych odstępach, lekko spłaszczyć.

Piec 8 - 10 minut w temperaturze 180ºC. Studzić najpierw na blaszce (będą bardzo miękkie), po 3 minutach na kratce.

Ciastka czekoladowe z imbirem: zamiast chilli i cynamonu dodać 2 łyżki posiekanego kandyzowanego imbiru, reszta przepisu bez zmian.


MOJE UWAGI: Ja nie wyczułam ani grama chilli, jakby go wcale nie było. No i nie mam pojęcia, skąd tu ma być niby 16 sztuk, mi wyszło chyba 9... No, ale nie zraźcie się, ogólnie ciastka na prawdę smaczne. 


Składniki (na 2 porcje):

pół główki brokuła
makaron tagliatelle (ok. 200 gram)
sezam
sos sojowy + opcjonalnie sos sojowy grzybowy
olej
sól


Brokuł zanurzamy na kilkanaście minut w mocno osolonej wodzie, spłukujemy i dzielimy na różyczki. Gotujemy parę minut (3-4 minuty) w posłodzonej wodzie – brokuł ma pozostać sprężysty. Makaron gotujemy w osolonej wodzie, gdy będzie al dente odcedzamy i nie przelewamy wodą. Na rozgrzany olej wrzucamy różyczki brokuła, lekko je solimy, polewamy zamaszyście sosem sojowym, gdy się lekko podsmaży dodajemy ziarna sezamu (jeśli dodamy wcześniej to odegrają nam na patelni sceny z prażenia popcornu) i makaron. Mieszamy całość dokładnie, chwilę podsmażamy i gotowe!


MOJE UWAGI: Wszystko pysznie, idealnie, tylko że z sosem trafiłam jedynie za pierwszym razem... na prawdę nie wiem,co jest złego w sosach które teraz kupowałam, ale po każdym użyciu całe pyszne danie lądowało w śmietniku. A najgorsze,że nie pamiętam jaki sos użyłam za pierwszy razem. Wtedy danie było rewelacyjne i bez zarzutu. 

Smacznego! <3

Cytat: 
Na przyjęciu powinno się jeść mądrze, ale niezbyt dużo, i mówić dużo, ale niezbyt mądrze. 

Upendi007!

1 komentarz:

  1. Pomęczę Cię. Jak wpadniesz do mnie (www.cantus-cycneus.blogspot.com) to znowu nominowałam cię do LBA, więc musisz się wykazać i odpowiedzieć na 11 pytań. No wiesz, żebyś się za bardzo nie nudziła. :D.

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Nikumu
dla Zaczarowanych Szablonów.