piątek, 14 lutego 2014

Amerykanizacja, moda i szpan

          Okej, szczerze mówiąc długo zbierałam się za napisanie posta o tej tematyce i w końcu w piątkowy, walentynkowy wieczór. Na niemal każdym blogu można odnaleźć dzisiaj post dotyczący walentynek, więc stwierdziłam, że ja zrobię całkiem nie-walentynkowy post, zupełnie o czymś innym.
      
Amerykanizacja

To popularne w XXI wiecznej Polsce zjawisko, z którym ma styczność niemal każdy. Atakuje ona wszystkie sfery naszego życia - od muzyki i kultury, po święta i tradycje. Ja jestem w pewnym sensie przeciwniczką Amerykanizacji. Zdecydowanie nie podobają mi się angielskie zapożyczenia w mowie potocznej, chociaż oczywiście sama ich używam, bo jest to język XXI wieku i trudno się bez niego obyć. Jednak uważam, że to niszczy nasz język i to w dużym stopniu. Nie jestem patriotką  i mam podejście " świat to moja ojczyzna", ale w Polsce chcę się czuć jak w Polsce, bo robienie z naszego kraju Ameryki wypada strasznie tandetnie. Muzyka i kino. Absolutnie nie uważam, że powinniśmy się ograniczać tylko do polskiej muzyki, albo do polskich filmów czy seriali, ale nie powinniśmy o nich zapominać. Nie mówmy, że polska muzyka jest beznadziejna. Wsłuchajmy się w nią. To nasza kultura. Przecież polska muzyka jest różna, nie tylko ta najpopularniejsza, ale też ta o której nikt nie słyszy, albo stara, w pewnym stopniu zapomniana. Nasze utwory mogą być równie piękne, jak te zagraniczne. Święta. No, tu jestem bardzo tolerancyjna. Jeżeli święta ściągnięte z zagranicy są fajne, to czemu nie? Bylebyśmy nie zapominali o tych naszych.

"Wole trampki od obcasów i spodnie od sukienek!"
Eh, za często się spotykam z takimi stwierdzeniami, żeby po prostu nie zwracać na to uwagi. Okej, super, fajnie. Każdy nosi co chce. Jak wygodniej ci w trampkach, to je noś droga wolna, nie zamierzam snuć rozważań co lepiej nosić. Tylko śmieszy mnie, że dziewczyny myślą, że dzięki temu są inne i fajne. A co gorsza, że to jakieś oryginalne stwierdzenie. Otóż panie i panowie, to tak oklepane, że można zwariować. Za duże bluzy, trampki, obtarte spodnie, tak, tak czuje klimat. To takie modne, że naprawdę, to nawet nie leżało koło oryginalności. Wiecie co? A ja uważam, że obcasy i sukienki są lepsze dla płci damskiej, bo są bardziej kobiece. Chyba jestem pospolita.


Róż? Fuj!
Afe, afe, jaka dziewczyna w dzisiejszych czasach przyzna, że lubi róż? Albo co gorsza, ubierze się typowo na różowo. Jak to o niej świadczy? Typowy pustak. Lalka, która nic nie ma w głowie. Bez gustu i własnego zdania. Róż jest przereklamowany i powtarzajmy to na każdym kroku. Dziewczyny, które nigdy nie bawiły się lalkami, nie lubią różu i wolą "męskie zajęcia" byłyby fajne, gdyby nagle nie zrobiło się ich tak dużo.


Piłka nożna, gry komputerowe - jestem dziewczyną która to lubi i to czyni mnie wyjątkową!

Ha, ha, ha. Jak mnie bawi, jak widzę dziewczyny, które obnoszą się z tym że wiedzą co to jest spalony, grają w gry komputerowe i uważają się za takie, w których zakocha się każdy chłopak. Muszę was zawieść, ale że jako niedługo zajmiecie przynajmniej 60% damskiej populacji, przestanie to na kimkolwiek to robić wrażenie i ludzie zrozumieją jakie to żałosne. Oczywiście nie samo granie przez dziewczyny w gry, albo miłość do piłki nożnej. Chodzi o obnoszenie się z tym. Znam parę dziewczyn, które naprawdę interesują się piłką nożną, ale większość dziewczyn które z taką dumą o tym mówią, po prostu obmyśliły sobie, że to najlepszy sposób na przyciągnięcie płci przeciwnej. Powodzenia życzę, dziewczęta!


Jestem inny niż wszyscy, jestem strasznie oryginalny!


Cenię indywidualność. Ale wydaje mi się, że ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę, to czy człowiek jest wyjątkowy, nie można określić po niczym powierzchownym. Choćby był ubrany najdziwniej na świecie w środku może być prosty i przeciętny. A może wydawać się zwyczajny, a być zupełnie niezwykły. Natomiast oryginalność na siłę to najgorsza droga do poznania własnej osobowości. Co to za oryginalność, jeżeli dąży się do niej tylko dlatego, że to modne?

Sezonowcy


Tutaj trochę mojej łagodniejszej natury. Uważam, że ludzie nadużywają tego słowa. Sezonowiec to według mnie osoba, która udaje że coś lubi, dlatego, że taka jest moda. Ale nie ma nic złego w tym, że ktoś lubi coś przez krótki okres czasu i nie jest w tym do końca zorientowany, ale jedzie na koncert albo kupuje sobie koszulkę tego zespołu. Jak mu się podoba, to niech kupuje, po co ten hejt wielkich fanów? Nie zawsze trzeba coś uwielbiać z całego serca, aby nie być sezonowcem.

Swag

Jak. Ja. Nienawidzę. Tego. Zjawiska. Szpan, okropny, do znudzenia, po prostu krew mi się gotuje jak mam z tym styczność, a niestety mam często. Po prostu najgorsze współczesne zjawisko z jakim mam do czynienia. Jest tragiczne i żałosne. Nie mam więcej do powiedzenia na ten temat.

Mam wrażenie, że ten post jest mega nieskładny, ale przekazałam wszystko to co chciałam, a to najważniejszeMam nadzieje, że nikogo nic nie uraziło, zachęcam do komentowania!
Upendi007



7 komentarzy:

  1. Trochę nieskładnie, masz rację. :D. Trochę przecinki ci się nie poukładały. :D. Ale to tylko kwestia techniczna. Co do kwestii merytorycznej... Ujęłaś część tego, co sama myślę. U mnie to jednak długo trwa, takie dojrzewanie do pisania postów, więc pewnie moja myśl o stereotypach pojawi się za jakiś miesiąc, minimum. ;D.
    Co do obcasów i sukienek - okej, owszem, uważam, że to bardziej kobiece i naprawdę sama ja, kobieta, lubię popatrzeć na inne, jeśli są zgrabne i ładne i mają do tego dopasowaną sukienkę i szpilki. Za taką to nawet mogę odwrócić się na ulicy, ale uważam, że nie każdy może chodzić w sukienkach (np. ja). Chyba po prostu nie jestem do tego stworzona. :D.
    Róż - nawet moja mama, możesz ją spytać, powie Ci, że ja i róż to rozchodzimy się od urodzenia. Co powiedziałam na zakupach, mając trzy latka? "Tylko nie różowy". Do dzisiaj się ze mnie śmieją, nie rozumiem powodu. :P. I zdziwię cię - znam kilkanaście takich dziewczyn, co to się przyznają, że uwielbiają albo przynajmniej lubią kolor różowy.
    Piłka nożna - lubię piłkę nożną. Jako dziecko wygrałam z dorosłym facetem, strzelając mu dwa czy trzy gole. Nie wiem czy to on był tak słaby czy co, ale podbudowało to moje uwielbienie do piłki nożnej. Mimo to czasem myli mi się czym jest spalony, a i tak nie przyznaję się do tego, że lubię i interesuję się sportem. XD.
    Oryginalność - "Jestem taki oryginalny i inny od wszystkich, że... niczym się nie wyróżniam". Ot, cała filozofia. :D.

    A teraz elo, tró, hipsta i swag. :D.
    Mogłaś trochę dłużej popisać, fajnie się czytało. ;D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Amerykanizacja - ogólnie to ja tego zjawiska nie cierpię, tak jak powiązanego z nim zachwytu młodego pokolenia (h)Ameryką. Jedyne co lubię w Ameryce to Halloween, ale to i tak nie jest amerykańskie święto, tylko celtyckie, więc to mówi samo za siebie.
    Trampki/sukienki/spodnie/szpilki - szczerze mówiąc, nie chodzę w szpilkach, bo przy moim wzroście (182 cm) to niemożliwe, ale lubię wysokie obcasy od czasu do czasu. Sukienki też lubię, ale też tylko na konkretną okazję. Na co dzień pomykam w beżowych trampkach i jest mi z tym dobrze, ale rozwalają mnie dziewczynki w bluzach za dużych o 3, 4 rozmiary. Myślę, że to częściowo też podchodzi pod amerykanizację, nie sądzisz?
    Róż - przekonałam się (dzięki Rose Tyler z Doctora) do różowej tiulowej spódnicy, więc w moim przypadku to wielki sukces, bo jestem całe życie naczelną przeciwniczką różu. Z tym kolorem trzeba bardzo uważać, jest po prostu specyficzny i można bardzo łatwo przesadzić, nosząc go.
    Piłka i gry - moje poletko :D Lubię FC Barcelona, Paris Saint-Germain, lubię Call of Duty i czasami jak gram (a niestety teraz rzadko się to zdarza, bo nie mam czasu) mam ochotę wyrzucić kompa oknem, ale się tym nie chwalę, bo nie widzę takiej potrzeby. Osóbki, które to robią, robią to na pokaz.
    Oryginalność pozostawiam bez komentarza, bo się całkowicie z Tobą zgadzam.
    Sezonowcy - o. bogu. jaki. ja. mam. ból. dupy. o. sezonowców. No nienawidzę, nie cierpię, kill it with fire/before it lays eggs i te sprawy. Jestem multifandomowcem i nie wyobrażam sobie przychodzić i odchodzić. W fandomie się jest, swoich braci i siostry fandomowców się wspiera i koniec. Takie jest święte prawo fandomu, które zatwierdziły internety.
    Swag - na to nie mam słów, naprawdę. Po prostu... tak jak z sezonowcami. To ta sama kategoria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za wyczerpujący komentarz :3

      Usuń
  3. To ja również skomentuję, hue hue :)

    Amerykanizacja - Tutaj akurat się z Tobą zgadzam, chociaż ja sama raczej jestem fanką amerykańskich filmów/seriali i muzyki. Ale oczywiście lubię również polskie ;) Najbardziej mnie denerwują niektóre amerykańskie święta wprowadzane do kultury polskiej, z którą nie mają NIC wspólnego :P
    Trampki te sprawy - Sama wolę buty na płaskim obcasie niż na wysokim, Głównie dlatego, że myślę na przyszłość. Obcasy niszczą kręgosłup i powodują żylaki!! Ale na niektóre okazję uwielbiam się w nie wystroić bo czuję się o wiele kobiecej. Za to NIENAWIDZE spodni, po prostu czuje się w nich źle. Kocham za to sukienki i spódnice. Ogólnie uważam jednak, że to zależy od osoby, bo jak to Pati powiedziała nie każdy może nosić szpilki/sukienki. A są i dziewczyny, które po prostu nie lubią tych części garderoby ;)
    Różowy - Pisałam Ci już, że jest to spowodowane traumą z dzieciństwa, ale naprawdę nie przepadam za różowym. W sumie są tylko 2-3 odcienie, które mogę powiedzieć, że mi się podobają.
    Piłka nożna/gry komputerowe - Nie mam pojęcia o zasadach piłki nożnej, ale uwielbiam w nią grać. Mogę się wtedy na czymś wyżyć. I kogoś pokopać :3 Co do gier - nienawidzę i tyle. Nie wiem co może być w tym przyjemnego :P
    Oryginalność - Ja sama nie lubie za bardzo wyróżniać się ubiorem. Ale, że jestem dziwna, to często zdarza mi się wyróżniać zachowaniem. Ale lubię to. Taka jestem i nie zamierzam na siłę się zmieniać ;) Również nienawidzę tego jak ktoś udaje, że jest taki super inny i wgl tylko aby poprawiś swoją ''pozycję''. To idiotyzm.
    Sezonowcy - To zależy. Uważam, że to nic złego lubić tylko filmy, a książek nie. Ale jednak sa takie osoby, które mówią, że coś lubią tylko żeby zaszpanować. I ich z chęcią bym zatłukła :)
    SWAG - o tym Ci już pisałam :)

    Pocieszę cię. Twój wpis był nieskładny, ale mój komentarz również!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć !
    Masz świetny blog. Może wspólna obserwacja ? Pozdrawiam http://jusinx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Nikumu
dla Zaczarowanych Szablonów.